Ameryka Południowa 2006

[Trasa wyprawy i dziennik podróży] [Spostrzeżenia z wyprawy] [Ocena miejsc] [Jak zorganizować podobną wyprawę] [Koszty wyprawy] [Odnośniki]

Poniżej znajduje się relacja z podróży Magdy i Przemka (plecakowicz@gmail.com) na trasie Brazylia-Argentyna-Boliwia-Peru-Ekwador-Kolumbia-Wenezuela. Relacja jest podzielona na dni. Z każdego dnia staraliśmy się wybrać kilka najlepszych zdjęć (oryginały są dużo większe) i umieścić w tej relacji. Można też ściągnąć całą relację w pliku PDF, bez zdjęć. Jeżeli ktoś jest zainteresowany samymi zdjęciami to zapraszam na data.plecakowicz.pl/foto. Życzymy miłego czytania i oglądania zdjęć.

W tym roku odwiedziliśmy 7 krajów w ciągu dwóch miesięcy. Przejechaliśmy 16550 km autobusami. Do tego można doliczyć około 17780 km w samolotach (Katowice->Frankfurt->Sao Paulo, Caracas->Frankfurt->Katowice), co daje w sumie 34330 przebytych km. Zaręczyliśmy się także podczas tej podróży, w Machu Picchu (Peru).


Machu Picchu (Peru) przed zachodem słońca.


Trasa wyprawy i dziennik podróży


Czerwona linia pokazuję trasę, którą przejechaliśmy (zaczęliśmy na wschodzie, w Brazylii).

BRAZYLIA
2006-06-29 Katowice->Frankfurt->Sao Paulo
2006-06-30 Sao Paulo->Rio de Janeiro (km 430)
2006-07-01 Rio de Janeiro (km 440)
2006-07-02 Rio de Janeiro->Foz do Iguacu (km 1930)
2006-07-03 Foz do Iguacu->Puerto Iguazu (km 1950)
ARGENTYNA
2006-07-04 Puerto Iguazu->Foz do Iguacu->Puerto Iguazu (km 2080)
2006-07-05 Puerto Iguazu->Salta (km 3680)
2006-07-06 Salta->Purmamarca (km 3880)
2006-07-07 Purmamarca->La Quiaca->Tupiza (km 4160)
BOLIWIA
2006-07-08 Tupiza->Uyuni (km 4360)
2006-07-09 Uyuni->San Pedro (km 4560)
2006-07-10 San Pedro->Laguna Colorada (km 4790)
2006-07-11 Laguna Colorada->Uyuni (km 5290)
2006-07-12 Uyuni->Potosi (km 5500)
2006-07-13 Potosi->Oruro (km 5760)
2006-07-14 Oruro->La Paz (km 5960)
2006-07-15 La Paz->Rurrenabaque (km 6380)
2006-07-16 Rurrenabaque->Rio Yacuma (km 6500)
2006-07-17 Rio Yacuma (km 6510)
2006-07-18 Rio Yacuma->Rurrenabaque (km 6630)
2006-07-19 Rurrenabaque->La Paz (km 7050)
2006-07-20 La Paz->Tiahuanaco (Tiwanaku) (km 7120)->Copacabana (km 7220)
2006-07-21 Copacabana->Isla del Sol->Copacabana (km 7280)
PERU
2006-07-22 Copacabana->Puno (km 7400)
2006-07-23 Puno->Taquile->Puno->Cusco (km 7870)
2006-07-24 Cusco (km 7880)
2006-07-25 Cusco->Pisaq->Ollantaytambo->Aguas Calientes (km 8000)
2006-07-26 Aguas Calientes->Machu Picchu->Aguas Calientes->Ollantaytambo (km 8060) + ZARĘCZYNY
2006-07-27 Ollantaytambo->Cusco->Arequipa (km 8640)
2006-07-28 Arequipa->Chivay (km 8800)
2006-07-29 Chivay->Colca Canyon->Chivay->Arequipa (km 9050)->Nasca (km 9620)
2006-07-30 Nasca->Ica->Pisco (km 9830)
2006-07-31 Pisco->Islas Ballestas->Paracas->Pisco->Lima (km 10120)
2006-08-01 Lima->Huaraz (km 10570)
2006-08-02 Huaraz->Pastoruri->Huaraz (km 10710)
2006-08-03 Huaraz->PN Llanguanuco->Huaraz->Trujillo (km 11390)
2006-08-04 Trujillo->Chan Chan->Tumbes (km 12090)
EKWADOR
2006-08-05 Tumbes->Aguas Verdes->Cuenca->Alausi (km 12620)
2006-08-06 Alausi->Devil's Nose Train->Bańos (km 12820)
2006-08-07 Bańos->Quito (km 13020)
2006-08-08 Quito->Mitad del Mundo->Quito->Otavalo (km 13160)
2006-08-09 Otavalo->Tulcan (km 13300)->Medellin (km 14200)
KOLUMBIA
2006-08-10 Medellin->Cartagena (km 14770)
2006-08-11 Cartagena
2006-08-12 Cartagena->Islas Rosario->Baru->Cartagena (km 14870)
2006-08-13 Cartagena->Santa Marta (km 15070)
2006-08-14 Santa Marta->PN Tayrona->Santa Marta (km 15130)
2006-08-15 Santa Marta->Maicao->Maracaibo->Maracay (km 16020)
WENEZUELA
2006-08-16 Maracay->Puerto Colombia (km 16060)
2006-08-17 Puerto Colombia
2006-08-18 Puerto Colombia
2006-08-19 Puerto Colombia
2006-08-20 Puerto Colombia
2006-08-21 Puerto Colombia->Maracay->Caracas (km 16200)
2006-08-22 Caracas (km 16270)
2006-08-23 Caracas
2006-08-24 Caracas (km 16340)
2006-08-25 Caracas (km 16410)
2006-08-26 Caracas (km 16480)
2006-08-27 Caracas (km 16550)->Frankfurt
2006-08-28 Frankfurt->Katowice

Powrót

Spostrzeżenia z wyprawy

Zawsze myślałem, że Afryka jest najbardziej niebezpiecznym kontynentem, ale moje poglądy zmieniły się podczas czytania opisów z Ameryki Południowej. Pomimo tego pojechaliśmy do Ameryki Południowej i nic nam się nie stało. Zostaliśmy tylko okradzeni w nocnym autobusie w Kolumbii. Z tego, co czytaliśmy najniebezpieczniejsza jest właśnie Kolumbia, która jest na liście 10 najniebezpieczniejszych krajów na świecie. Dlatego ominęliśmy kolumbijskie góry, w których partyzanci porywają białych turystów. W ostatnim czasie także w Boliwii zaczęto porywać turystów i przetrzymywać ich, żeby codziennie wypłacać pieniądze z ich karty kredytowej. Wniosek jest prosty, nie wypłacać pieniędzy w bankomatach na ulicy, ponieważ ktoś nas może zauważyć i może chcieć to wykorzystać.

Naszą podróż zaczęliśmy od Brazylii. Planowaliśmy dojechać z Brazylii do Peru i wracać z Limy do Polski, jednak dużo tańsze bilety były z Caracas, więc zdecydowaliśmy się dołączyć Ekwador, Kolumbię i Wenezuelę do naszej trasy. Brazylia jest to jeden z największych krajów na świecie, w którym odległości są ogromne. Brazylia ma tysiące kilometrów autostrad i produkuje własne autobusy Marcopolo i Busscar. Lokalna sieć połączeń lotniczych jest także bardzo dobrze rozwinięta w Brazylii. Brazylia jest krajem kontrastów. Ludzie w Brazylii są bardzo wymieszani, bo na ulicach widać białych, Latynosów i Murzynów. Spotkaliśmy się z pytaniem czy jesteśmy Brazylijczykami. To było trochę dziwne przy naszym barku znajomości portugalskiego, ale pokazuje, że trudno rozpoznać Brazylijczyka od turysty. Tak samo, jeżeli chodzi o kontrasty jest ze zróżnicowaniem społecznym. W centrum Rio widać bogactwo a kilka ulic dalej bezdomni śpią na ulicy. Kraj słynie także z pięknych kobiet, ale nam się nie udało ich dużo zobaczyć. Za to widzieliśmy dużo więcej i to dużo większych grubasów niż w Polsce. Poza tym Brazylia jest dla nas krajem bardzo drogim, droższym niż Polska. Widzieliśmy tam bardzo mało turystów, ale to pewnie z powodu zimy.

Następnym krajem na naszym szlaku była Argentyna. Nie planowaliśmy wcale jechać przez Argentynę, ale okazało się, że tędy będzie szybciej. Korzystając z okazji zwiedziliśmy Puerto Iguazu, Saltę i Purmamarcę. Północ Argentyny, którą zwiedziliśmy to małe, spokojne, ospałe miasteczka o niskiej zabudowie, które kojarzyły nam się z dzikim zachodem. Było tam zupełnie inaczej niż w Brazylii. Przeważają Latynosi i pojawili się Indianie, którzy tu sprzedają pamiątki. Samochody to w dużej części stare graty, czego w Brazylii nie widzieliśmy. Chociaż Brazylii też dokładnie nie zwiedziliśmy i ciężko porównywać.

Boliwia to najbiedniejszy i najtańszy kraj Ameryki Południowej. Asfaltowe drogi są tylko w okolicach La Paz, więc podróżowanie tu jest udręką. Prędkość podróżowania wynosi średnio 30 km/h. Na peryferiach Boliwii autobusy jeżdżą bardzo rzadko, czasami tylko raz dziennie. Nie jest to Argentyna czy Brazylia, gdzie autobusy były zwykle co godzinę. W autobusie trzeba siadać z przodu lub w środku, ponieważ z tyłu strasznie trzęsie. Podróżowanie w Boliwii jest podobne do podróżowania autobusami w Etiopii czy Laosie. Podobno aż dwie trzecie ludzi w Boliwii to Indianie. Jednak w miejscach, w których my byliśmy było dużo Latynosów. Trochę zdziwiliśmy się, bo myśleliśmy, że Boliwia to silnie katolicki kraj. Jednak w Potosi okazało się, że jeszcze nie wszystkie pogańskie wierzenia ustąpiły. W Boliwii i Peru bardzo smakowały nam soki ze świeżych owoców i emoliente (gorąca, bardzo słodka, ziołowa herbata). Kto nie zobaczył Salaru de Uyuni, który jest niepowtarzalny, to nie był w Boliwii.

Peru to nasza perełka w koronie. Kraj dosyć tani, ale nie tak biedny jak Bolwia, w którym znajduje się wiele ciekawych miejsc. Podróżowanie po Peru to przyjemność. Codziennie można oglądać coś innego, od ruin Inków po wydmy w oazie Huacachina. Ujemną stroną Peru jest fakt, że bardzo często próbowano nas oszukać na cenach. Boliwia jest krajem biedniejszym, ale takich praktyk tam nie spotkaliśmy. Z Peru zapamiętaliśmy także świnkę cuy, która jest peruwiańskim przysmakiem. Można ją nawet zobaczyć na talerzu na obrazie "Ostatnia wieczerza" w katedrze w Cusco. Ruiny Inków są ciekawe, ale mamy wrażenie, że ruiny w Meksyku i Gwatemali były ciekawsze i lepiej zachowane.

Ekwador, Kolumbia i Wenezuela są krajami, w którym oprócz Latynosów jest dużo białych i Murzynów, czyli podobnie jak w Brazylii. Ludzie chodzą tam ubrani jak w Europie. Jest tam także dużo grubasów. Ekwador jest ulubionym krajem Amerykanów, którzy przyjeżdżają tam, bo nie muszą wymieniać pieniędzy i przeliczać cen, ponieważ po krachu tutejszej gospodarki zaczęto tu używać dolara amerykańskiego jako środka płatniczego. Krążące banknoty są zwykle strasznie pogniecione i nie przyjmuje się banknotów większych niż 20 dolarów. Amerykanie także są przekonani, że Ekwador to Ameryka Pd w pigułce, bo jest tu morze, góry i dżungla. To prawda, z tym, że morze jest ładniejsze w Kolumbii i Wenezueli. Góry są ładniejsze w Peru i Boliwii. Także dżungla jest lepsza w Brazylii, Peru czy Boliwii. Jedyny plus tego kraju, że jest on stosunkowo mały przy innych krajach Ameryki Pd.

Kolumbia jest jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów świata z powodu porwań białych turystów. Dla nas to także był najniebezpieczniejszy kraj, bo tylko tu nas próbowano okraść i do tego dwa razy (raz skutecznie). Pewnie z tych powodów jest tu też bardzo mało turystów, co jest miłą odmianą po Peru. Kolumbijski hiszpański jest trochę inny. Kolumbijczycy mówią z innym akcentem, trochę szybciej i do tego jeszcze skracają sobie wyrazy nie wymawiając końcówek. W Kolumbii przeszkadzało nam to, że nie mogliśmy kupić sandwiczy czy nawet samych bułek. Za to wszędzie były dostępne soki ze świeżych owoców i koktajle z mlekiem (liquado). Takiego wyboru jeszcze nigdzie nie było, ponieważ w Kolumbii rośnie dużo owoców, których nie ma w innych krajach.

W zachodniej części Wenezueli widzieliśmy tylko brzydkie domki i prawie same stare (dwudziestoletnie) amerykańskie samochody. Śmiesznie wyglądają amerykańskie krążowniki z tabliczką "taxi" na dachu. Bliżej stolicy jest już bardziej bogato i jeżdżą też droższe samochody. Stolica, czyli Caracas jest jednym z najbardziej niebezpiecznych miast, w jakich byliśmy. Większości Wenezueli, np. Salto Angel (najwyższego wodospadu na świecie) nie widzieliśmy, ale trzeba mieć kilka tygodni na zwiedzenie samej Wenezueli. Poza tym Wenezuela jest droga, prawie tak droga jak Brazylia.

Ameryka Południowa jest kontynentem bez kurków z ciepłą wodą w łazienkach i z koszami na papier toaletowy, ponieważ nie powinno się go wrzucać do muszli. W Ameryce Południowej czuliśmy się jakbyśmy wrócili do Meksyku i Gwatemali, gdzie byliśmy trzy lata temu. Zabrakło nam trochę różnorodności, ponieważ już sam język wymusza, że kraje Ameryki Południowej są do siebie podobne. Jeżeli mielibyśmy skrócić naszą podróż to największą stratą czasu było chyba Rurrenabaque/Rio Yacuma, ponieważ zmarnowaliśmy pięć dni, żeby zobaczyć trochę krokodyli, żółwi, ptaków i piranii.

Podsumowując, wyprawa udała nam się doskonale. Najlepiej podobało nam się Peru, które ma dużo ciekawych miejsc (np. Machu Picchu, Cordillera Blanca) a nie jest strasznie drogie. Brazylię z Rio de Janeiro i Iguasu Falls także wspominamy bardzo dobrze. Salar de Uyuni w Boliwii był chyba najciekawszym miejscem z całej naszej wycieczki. Bardzo podobała nam się Cartagena w Kolumbii oraz Puerto Colombia w Wenezueli, gdzie spędziliśmy tydzień na plażowaniu.

Powrót

Szczegółowy plan zwiedzania z oceną miejsc

Nasza skala ocen:
1 - badziewie, nie polecamy nawet wrogom
2 - nieciekawe
3 - nic specjalnego
4 - takie sobie
5 - może być
6 - całkiem ciekawe
7 - warto zobaczyć
8 - trzeba zobaczyć
9 - szczególnie polecamy
10 - trzeba koniecznie zobaczyć

Powrót

Co trzeba wiedzieć, aby samemu zorganizować podobną wyprawę

Nasze ogólne porady dotyczące organizacji wyprawy znajdują się w dziale Porady. Poniżej znajduje się uzupełnienie dotyczące południowej Ameryki Południowej:

Porozumiewanie się: W Ameryce Południowej używa się głównie hiszpańskiego i portugalskiego (Brazylia). W bardziej turystycznych miejscowościach można dogadać się po angielsku. Podstawy hiszpańskiego (pytania o drogę, ceny, liczebniki) są jednak konieczne, jednak dla Polaków hiszpański jest bardzo prostym językiem do nauki.

Spanie: Jeżeli chodzi o noclegi to nigdy się tym nie przejmujemy i zawsze jedziemy w ciemno. Mamy adresy polecanych hoteli w przewodniku, lecz często znajdujemy po drodze hotel, którego nie było w przewodniku. Zwykle nie ma większych problemów z noclegami. Jedynie w Chivay (Peru) hotele były pełne i trzeba było się trochę nachodzić, aby znaleźć wolny pokój.

Jedzenie: Oczywiście podczas dłuższej wyprawy człowiek jest zmuszony kupować żywność na miejscu. Zwykle nie ma z tym problemu, ponieważ miejscowi ludzie muszą coś jeść i my możemy jeść do samo. W zasadzie w Ameryce Południowej je się to samo na śniadanie, obiad i kolecję. Jednak w większych miastach można znaleźć restauracje z europejskim jedzeniem, gdzie podają śniadania podobne do naszych (desayuno americano). Poza tym można dostać chleb tostowy oraz ser topiony w plasterkach, mortadelę (jamonada) i zrobić sobie samemu śniadanie. Na obiad zamawialiśmy zwykle zestaw obiadowy (almeurzo, cena, menu del dia) za małe pieniądze, który zawierał zupę i kilka drugich dań do wyboru.

Kiedy jechać: W Ameryce Południowej wyróżnia się dwie pory, suchą (zima) i deszczową (lato). Najlepszym okresem na podróżowanie wydaje się pora sucha, a szczególnie jej początek, gdy rośliność jest jeszcze zielona. W peruwiańskich i boliwijskich Andach pora sucha trwa od kwietnia do października. Reszta roku jest porą mokrą (niedobra pora na zwiedzanie dżungli, uwaga na komary). W Ekwadorze i Kolumbii pora mokra trwa od stycznia do maja i od października do listopada.

Przewodniki: Przewodniki do różnych krajów są pisane przez różnych ludzi, więc dla różnych krajów dobre są różne przewodniki (zobacz travelindependent.info). Przed naszą podróżą do Ameryki Południowej zastanawialiśmy się nad kupnem 2 przewodników: "Lonely Planet - South America on a Shoestring" i "Footprint - South American Handbook". Kupiliśmy ten drugi przewodnik, bo miał lepsze opinie i prawie dwa razy więcej stron. Przewodnik nam się sprawdził wyśmienicie. Jedynie mapki są lepsze w Lonely Planet.

Malaria: W lipcu i w sierpniu w Ameryce Południowej dużo komarów było tylko w dżungli.

Wizy:

Porady praktyczne

Powrót

Koszty wyprawy

Koszty wyprawy to głównie bilet lotniczy, który może być połową ceny całej wycieczki. Tańszy bilet można kupić w promocjach (np. www.airclub.pl), zwykle kilka miesięcy przed wylotem. Pozostałe koszty najłatwiej liczy się mnożąc ilość dni pobytu razy średnią stawkę dzienną dla danego kraju (nam wyszło np. dla Boliwii 15$ a dla Brazylii 55$).

BRAZYLIA (218$/4 dni), a dokładniej:
a) przejazdy b) wstępy c) inne
ARGENTYNA (107$/3 dni), a dokładniej:
a) przejazdy b) inne
BOLIWIA (227,5/15 dni), a dokładniej:
a) przejazdy b) wstępy i wycieczki c) inne
PERU (413,5$/14 dni), a dokładniej:
a) przejazdy b) wstępy i wycieczki c) inne
EKWADOR (63,5$/4 dni), a dokładniej:
a) przejazdy b) wstępy i wycieczki c) inne
KOLUMBIA (164,5$/6 dni), a dokładniej:
a) przejazdy b) wstępy i wycieczki c) inne
WENEZUELA (150,5$/8 dni), a dokładniej:
a) przejazdy b) inne
W SUMIE co daje w sumie 8011 zł na osobę
Powrót

Odnośniki

Powrót