<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>


2014-02-25 Cafayate -> La Rioja

O 6 rano wyjeżdżamy do Tucuman. Większość drogi przesypiamy, ale w chwilach świadomości widzimy, że jedziemy przez górskie drogi a momentami brakuje asfaltu. Pogoda też się pogorszyła i pada deszcz. Po dojeździe do Tucuman kupujemy bilet do Catamarca. Szybko więc jedziemy z jednego miasta do drugiego mając nadzieję, że uda nam się tam złapać autobus do La Rioja i będziemy szybciej niż bezpośrednim autobusem z Tucuman. Niestety po dojeździe okazuje się, że wychodzi na to samo, bo musimy czekać 4 godziny na dworcu na wieczorny autobus do La Rioja. Dojeżdżamy tam o 23 i bierzemy taksówkę do hostelu. Cały dzień źle się czujemy, ja wymiotuje, Przemek ma gorączkę. Podejrzewamy, że to zatrucie pokarmowe lodami albo jedzeniem z restauracji. Do tego pogoda nie poprawiła się przez cały dzień. Zastanawiamy się czy uda nam się pojechać na wycieczkę do PN Talampaya. Nikt więcej poza nami nie chce jechać więc decydujemy, że pojedziemy normalnym autobusem na własną rękę, choć do tego jednego parku.


<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>