<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>


2011-11-14 Johannesburg -> Soweto -> Johannesburg (11717 km)

Po śniadaniu wyjechaliśmy wraz z grupką Niemców na wycieczkę po mieście i do Soweto. Najpierw wjechaliśmy na punkt widokowy (Top of Africa) znajdujący się w największym, pięćdziesięciopiętrowym wieżowcu w Afryce w Carlton Center. Z góry można było zobaczyć panoramę miasta. Nasz przewodnik opowiadał nam jak to się stało, że centrum Johannesburga ma taką złą sławę i że większość znajdujących się tam wieżowców, hotelów i budynków jest pusta, bo nikt nie chce tam mieszkać ani prowadzić firmy. Później pojechaliśmy do Soweto. Dzielnica ta okazała się pełna kontrastów. Znajdują się tam całkiem porządne domki jednorodzinne, jak i typowe slumsy, po których oprowadzał nas „wolontariusz”. W czasie wycieczki można było nawet wejść do „dowolnego” domu w slumsach, ale dziwnym trafem wolontariusz wybrał dom za nas, więc trochę czuliśmy się rozczarowani. Oczywiście wolontariusz prosił nas także o datki dla tutejszej społeczności, której jest przedstawicielem, ale nikogo z naszej grupy nie przekonał. Gorycz rekompensowały nam biegające radosne dzieciaczki, które były przy domach lub w miejscowym przedszkolu.



Panorama Johannesburga z Carlton Center oraz kominy w Soweto.


Później przewodnik zabrał nas do muzeum – domu Nelsona Mandeli. Domek jest mały, ale pełno w nim informacji i pamiątek po Mandeli, więc na pewno warto go odwiedzić. Jest też tam zdjęcie Mandeli z drugim laureatem pokojowej nagrody Nobla arcybiskupem Desmondem Tutu, który swoją rezydencję również ma na tej samej ulicy. Naprzeciwko muzeum druga żona Mandeli prowadzi rodzinną restaurację. Później pojechaliśmy jeszcze do Muzeum Hectora Pietersona, w którym mogliśmy dowiedzieć się więcej na temat protestu młodzieży przeciwko przymusowej nauce afrykanerskiego, który odbył się w 1976 r. i który zapoczątkował upadek apartheidu w RPA. Na zakończenie wycieczki mogliśmy oglądnąć z bliska świeżo wybudowany z okazji World Cup 2010 South Africa stadion narodowy w Johannesburgu. Popołudnie spędziliśmy w hostelu grając w karty i nadrabiając zaległości w pisaniu relacji. Wieczorem taksówką wynajętą w hostelu pojechaliśmy na dworzec autobusowy, skąd autobusem firmy Intercape o 22:00 wyjechaliśmy w stronę granicy z Mozambikiem.



Przedszkole oraz slumsy w Soweto.


<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>