<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>


2009-09-25 Kissimmee->SeaWorld->Jacksonville

SeaWorld również okazał się strzałem w dziesiątkę. Z pewnością jest to park rozrywki dla miłośników morskich stworzeń. Ale właśnie obecność tak wielu niespotykanych zwierząt, jak np. manaty, białugi, morsy czy też przeróżne odmiany płaszczek i rekinów (np. o ubarwieniu jak leopard czy czarne w białe groszki) czyni go wyjątkowym. Największą zaletą jest możliwość oglądania zwierząt nie tylko z góry, ale także od dołu, przez duże szklane szyby.



Manat i delfiny w SeaWorld.


Obowiązkowym punktem programu są wszystkie przedstawienia, na czele z przepięknym Shamu: Believe, w którym występują orki. Łzy płyną ze wzruszenia kiedy się ogląda, co te mądre i niesamowite zwierzęta potrafią uczynić. Do tego piękna muzyka i film w tle. Naprawdę nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Muszę przyznać, że bardzo podobał mi się również pokaz Pets Ahoy mimo, że występowały w nim domowe zwierzątka jak psy czy koty, to jednak był bardzo śmieszny. Na terenie parku znajduje się także kilka rollercoaster’ów, z najnowszym w kształcie płaszczki – Manta. Różni się od innych pozycją w jakiej się jedzie. Właściwie to jedzie się zawieszonym niczym nietoperz.



Płaszczki i pingwin królewski.


Około godz. 17, kiedy zostały nam jeszcze dwie atrakcje, była awaria prądu. Powiedziano nam, że dzisiaj tego nie naprawią, więc pojechaliśmy na północ. Wieczorem widzieliśmy słynny niebieski most w Jacksonville, gdzie także nocowaliśmy. Nie chcieliśmy zostawać w Orlando na weekend, gdyż spodziewaliśmy się większych tłumów w parkach.



Lwy morskie i foka.


<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>