<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>


2007-07-07 Rarotonga->Papetee (Tahiti)

Rano budzą nas koguty. Z właścicielką hotelu jedziemy do stolicy (Avarua to jedna ulica i kilkanaście domów w niskiej zabudowie :) W biurze Island Hopper Vacations robimy rezerwację hotelu na wyspie Aitutaki, gdzie będziemy po powrocie z Polinezji Francuskiej. Następnie jemy obiad, wracamy po plecaki i idziemy na lotnisko. Lotnisko jest malutkie, chodzą po nim kury :) Okazuje się, że lecimy Air Tahiti, chociaż bilety kupiliśmy przez internet w Air Rarotonga. W samolocie ATR-72 jest open-seating, czyli można siadać gdzie się chce. Po przylocie okazuje się, że Air Tahiti zgubiło nasz namiot, który miał się nam właśnie przydać najbardziej na Polinezji Francuskiej. Czujemy, że jest tu cieplej niż na Fiji i Wyspach Cooka. Szukamy pensjonatu Fifi, który jest przy lotnisku. Znajdujemy go dopiero z pomocą miejscowych, którzy dzwonią na numer z naszego przewodnika. Wszyscy ludzie mówią tylko po francusku. Właściciel pensjonatu zna także hiszpański, którym się z nim komunikujemy. Mówi, że po ostatnim wypadku zakazano podróżowania na pokładzie statków cargo na Bora-Bora. Teraz można podróżować tylko w kabinie, ale miejsc jest tak mało, że są wykupione na 3 tygodnie z góry.



Zdjęcie naszego samolotu Air Tahiti.



<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>