<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>


2007-08-01 Ipai (Tanna)->Yakel (Tanna)->Port Vila->Luganville (Espirito Santo)

Drugą najważniejszą atrakcją wyspy Tanna, za wulkanem Yasur, jest tradycyjna wioska Yakel. Od rana szukamy kierowcy, który zabierze nas do tej wioski. Większość kierowców chce za dużą cenę lub mówi, że z powodu deszczu droga jest nieprzejezdna. Spotykamy właściciela naszego poprzedniego hotelu Smile Lava, który jest tu na zakupach. On znajduje nam kierowcę, który zabiera nas do drugiej z polecanych przez przewodnik wiosek, do Ipai. Ipai jest bardzo komercyjne. Jest tu ścieżka dla turystów, na której próbuje się jedzenia w liściu kokosa i miejscowych przysmaków, ogląda rzucanie bambusowym kijkiem (ciekawe), rozpalanie ognia i miejscową grę. Na koniec są tańce, na które sygnałami dźwiękowymi zwoływana jest cała wioska. Tańce są najfajniejsze. Mężczyźni energicznie tupią, aż czuć, że ziemia drży.



Zdjęcia z Ipai.


Jesteśmy trochę zawiedzeni, ponieważ chcieliśmy zobaczyć tubylców noszących namba, czyli okrycie na penisa. Jednak dowiadujemy się, że takich możemy zobaczyć tylko w Yakel. Nasz kierowca, Alex, proponuje nam, że może spróbować dojechać do Yakel. Jak mu się nie uda to nie będziemy musieli nic za to płacić. Zgadzamy się. Droga jest rzeczywiście trudna i w jednym miejscu mamy wrażenie, że nie podjedziemy, ale w końcu się udaje. Po wyjściu z samochodu zauważamy domki zbudowane na drzewach. Bardzo chudy dziadek, ubrany jedynie w przepaskę na penisa jest naszym przewodnikiem po wiosce. Na znak ciepłego przyjęcia, młoda dziewczyna maluje nam na twarzy pomarańczowy krzyż. Używa do tego pestek nieznanego nam owocu. Koło nas zaczyna się kręcić dużo dzieci. Oglądamy chatę szefa wioski, którym jest ojciec naszego przewodnika. Magda zwiedza jeden z domków na drzewach. Tubylcy żyją bardzo prosto i ubogo. Słyszymy także bębnienie, które zwołuje mężczyzn z wioski na pokaz lokalnych tańców. Gdy wracamy wszyscy już są na głównym placu. Kobiety ubrane jedynie w spódnice z trawy, mężczyźni w nambas, z gołymi tyłkami. Oglądamy pokaz tańca, podobny do tego, który widzieliśmy w Ipai. Jeden z mężczyzn mówi płynnie po angielsku (wrócił tu po studiach) i uczy innych. Oglądamy także zdjęcie miejscowych u księcia Filipa w Anglii. Mówią, że bardzo źle czuli się w garniturach, które musieli wtedy ubrać. Obecnie wioska jest pod patronatem ambasady angielskiej. Dowiadujemy się także, że można tu przyjechać i zamieszkać w wiosce (za darmo) w domach na drzewie. Niedawno wyprowadzili się Belgowie, którzy spędzili tu kilka miesięcy. Na pożegnanie tubylcy mówią nam, żebyśmy pozdrowili królową angielską, jak już będziemy w Europie. Obok plemion w dolinie Omo w Etiopii, jest to najodleglejsze kulturowo miejsce, w którym byliśmy, ale aż chce się tam wrócić.



Zdjęcia z Yakel.


Po powrocie robimy sobie obiad i jedziemy lokalnym transportem na lotnisko. Lecimy na Efate, skąd trochę później, tym samym samolotem, lecimy na wyspę Espiritu Santo. Po przylocie lokalnym minibusem jedziemy do Luganville. Pojawiły się drogi asfaltowe. Luganville to już nie jest wioska jak na wyspie Tanna, ale małe miasteczko. Są tu 4 bankomaty i kilkanaście sklepów, wszystkie należące do Chińczyków. Znajdujemy nocleg w Asia Motel i odpoczywamy po intensywnym dniu.



Zdjęcia z Yakel.


<< Poprzednia strona | Strona główna | Następna strona >>